Bobo, Bobuś, Boguś-Kaleson

20 sierpnia powiększyło się nasze mini stado. Bożenka trafiła do nas „być może” kotna. Bruno przywitał ją z otwartymi raciczkami. Nie wiemy, czy wiedział, co się święci.

Trzy dni przed wykotem pojawił się u nas człowiek z daleka, który też ma owce kameruńskie. Powiedział, że Bożenka na pewno jest kotna, a na pytanie, kiedy może nastąpić rozwiązanie, stwierdził, że może za miesiąc. A to nastąpiło już po trzech dniach od jego wizyty. Na szczęście dobry człowiek ostrzegł, że Bruno (nie ojciec) nie ucieszy się z pojawienia się jagnięcia i trzeba będzie go odizolować. Tak też zrobiliśmy. Przez pierwsze tygodnie Bożenka i mały byli w zagrodzie, a Bruno z drugiej strony płotu ich nie odstępował.

Konkurs na imię dla jagniątka toczył się i toczył. Z Bobo zrobił się wreszcie Kaleson albo Boguś, albo Boguś-Kaleson.